Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 25 lutego 2026 21:18
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ryby na cenzurowanym. Eksperci wskazują gatunki, których lepiej nie kłaść na talerzu

Cena to nie wszystko, a oszczędność w sklepie rybnym może Cię drogo kosztować. Niektóre gatunki, zamiast dostarczać kwasów omega-3, serwują nam koktajl antybiotyków i metali ciężkich. Dowiedz się, które popularne ryby omijać szerokim łukiem, by chronić zdrowie swoje i swojej rodziny.
Ryby na cenzurowanym. Eksperci wskazują gatunki, których lepiej nie kłaść na talerzu
Tilapia, która pochodzi z Kolumbii, Indonezji czy Tajwanu i posiada certyfikat właściwych organizacji, jest uznawana za bezpieczną

Autor: ChatGPT

Ryby są ważnym elementem naszej diety. Tyle że… nie zawsze. Na pewno lepiej omijać te, które pochodzą z niepewnych źródeł lub są niewłaściwie hodowane.

Na co więc powinniśmy zwracać uwagę, kupując ryby? Na ich pochodzenie i sposób hodowli lub połowu – podpowiada Medonet. Wybierając odpowiedzialnie, można zadbać nie tylko o własne zdrowie, ale i ochronę środowiska.

Sum azjatycki: duże ilości środków chemicznych

Sum to jedna z ulubionych ryb Polaków. I cieszy się wśród nich popularnością. 

Eksperci ostrzegają jednak przed sumem azjatyckim, znanym jako swai, basa czy tra. Ryb, które trafiają do naszych sklepów, jak czytamy w Medonet.pl, pochodzą głównie z Chin i Wietnamu. A tam w hodowlach stosuje się duże ilości środków chemicznych. 

Według specjalistów taki sposób produkcji budzi poważne wątpliwości dotyczące wpływu na środowisko i zdrowie konsumentów.

Łosoś różowy i keta: mają mniej tłuszczu

W sklepach coraz częściej pojawiają się tańsze odmiany łososia, takie jak keta (chum) i łosoś różowy. Zazwyczaj trafiają one do puszek lub są sprzedawane jako mrożone filety. 

Chociaż, podkreśla Medonet, poławiane są w sposób odpowiedzialny i nadają się do spożycia, mają mniej tłuszczu i łagodniejszy smak w porównaniu do droższych łososi. Eksperci podkreślają, że te gatunki łatwo przesuszyć podczas przygotowania, a osoby, którym zależy na smaku i wartościach odżywczych, powinny rozważyć zakup łososia wyższej jakości.

Tilapia bez certyfikatu: niska cena, niska wartość

Tilapia należy do najtańszych i najpopularniejszych ryb na świecie. Smak tej ryby jest często określany jako neutralny, a jej mięso ma niewiele kalorii i niską zawartość rtęci.

Jednak tilapia nie jest bogatym źródłem kwasów omega-3, a największe kontrowersje wzbudza jej hodowla. 

Tilapia, która pochodzi z Kolumbii, Indonezji czy Tajwanu i posiada certyfikat właściwych organizacji, jest uznawana za bezpieczną. Natomiast tilapii z Chin lepiej unikać. 

Powód? Potencjalne ryzyko dla zdrowia i ochrona środowiska.

Ryby, które lepiej omijać: tuńczyk w puszce

Tuńczyk w puszce jest popularnym składnikiem szybkich posiłków, ale jako drapieżnik gromadzi w mięsie rtęć. To szczególnie niebezpieczne dla kobiet w ciąży i dzieci. 

Dlatego specjaliści zalecają wybieranie produktów z podaną nazwą gatunku, takich jak tuńczyk pasiasty (skipjack), który zawiera mniej rtęci niż tuńczyk żółtopłetwy. 

Po drugie podpowiadają, żeby zwracać uwagę na certyfikaty zrównoważonego rybołówstwa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Zośka 25.02.2026 08:20
A co to z tyłu jest za flaga?

Kasia 24.02.2026 16:36
Szok z tym sumem azjatyckim! Nigdy więcej nie kupię tej ryby.

z rybnego 24.02.2026 11:13
Kluczową konkluzją jest to, że "tania ryba" zazwyczaj oznacza koszt ukryty w zdrowiu lub środowisku. Jeśli nie stać nas na dobrego łososia, lepiej zjeść mniejszą porcję, ale sprawdzoną, niż opychać się pangą czy sumem tra faszerowanym fosforanami.

ciekawy 24.02.2026 11:33
Który sklep rybny?

bio_haker 24.02.2026 11:05
Warto dodać, że stosunek kwasów omega-3 do omega-6 w tilapii hodowlanej jest często niekorzystny, co może wręcz sprzyjać stanom zapalnym w organizmie, zamiast im zapobiegać. Wybierajmy świadomie, najlepiej ryby z połowów dzikich lub certyfikowanych bio-hodowli.

Janusz 24.02.2026 10:04
Dobrze wiedzieć o tym łososiu, ostatnio kupiłem ketę i była twarda jak podeszwa. Już wiem dlaczego.

żyłka 23.02.2026 23:05
Artykuł trafia w sedno, zwłaszcza w kwestii tuńczyka. Wiele osób podaje go dzieciom codziennie, zapominając o bioakumulacji rtęci u dużych drapieżników. Skipjack to rzeczywiście mniejsze zło, ale umiar i czytanie etykiet (gatunek!) to podstawa bezpieczeństwa.

WANTED DEATH OR ALIVE 23.02.2026 20:16
Komentarz usunięty

wędka 23.02.2026 20:14
A co z naszymi jeziorowymi rybami? Też takie złe?

wędkarz 23.02.2026 17:09
Problem z tilapią i sumem (swai/basa) polega na braku rygorystycznych norm w krajach pochodzenia. Chiny i Wietnam stosują metody intensywnej hodowli, gdzie zagęszczenie ryb wymusza użycie środków bakteriobójczych. To realne zagrożenie dla naszej mikrobioty jelitowej.

A. Żmijewski 23.02.2026 15:24
Przecież tuńczyk pyr pyr który nie jest w puszce też zasadniczo może mieć dużo rtęci, bo to nie sposób jego pakowania powoduje gromadzenie się w jego mięsie metali ciężkich pyr pyr pyr

Ciulisław gryfinski 23.02.2026 13:19
ryba tak bo to ciulok pieniacz jeden wylinialy z hasioka wypelzy dziod haharski

rozsądny klient 23.02.2026 10:07
Ja kupuję tylko z certyfikatem MSC, przynajmniej wiem, skąd to wyłowili.

dietka 23.02.2026 09:00
Bardzo rzetelna analiza. Kluczowe jest rozróżnienie między łososiem atlantyckim a różowym czy ketą. Ludzie często sugerują się niską ceną mrożonek, nie wiedząc, że tracą na kwasach tłuszczowych i strukturze mięsa, która po rozmrożeniu staje się sucha i mało wartościowa.

rybiarz 23.02.2026 08:50
Ja kupuję tylko z certyfikatem MSC, przynajmniej wiem, skąd to wyłowili.

Ksiundz 23.02.2026 08:33
Podobno u nas tylko ryby nie biorą

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama