Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 25 lutego 2026 21:18
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przeklęta broń wypaliła dwa razy. Najpierw w niewinne dziecko, potem na policji

Zaczęło się od operacji rekonstrukcji stopy małej dziewczynki, a skończyło na wewnętrznym dochodzeniu i strzałemna komndzie policji. Historia myśliwskiej strzelby, która „odpaliła” dwukrotnie w ciągu zaledwie kilku dni, wstrząsnęła opinią publiczną. Prokuratura musi teraz odpowiedzieć na pytanie, dlaczego broń odebrana właścicielowi wciąż była gotowa do strzału.
Przeklęta broń wypaliła dwa razy. Najpierw w niewinne dziecko, potem na policji
Niekontrolowany wystrzał na komendzie. To ta sama broń, z której ranna została 2-latka

Autor: Canva

Najpierw postrzeliła dziecko, potem wystrzeliła na komendzie

W Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie wystrzeliła broń myśliwska. Trafiła tam jako materiał dowodowy – w niedzielę została z niej postrzelona 2-latka.

Do wystrzału doszło – jak podało RMF FM – w jednym z pomieszczeń służbowych komendy w SzczytnieBroń była zabezpieczona jako materiał dowodowy. Na szczęście nikomu nic się nie stało.  

Śledztwo w tej sprawie poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, która wyjaśni, jak doszło do wystrzału.

Historia tej broni zaczęła się, kiedy dziadek wrócił z polowania

Sprawa broni myśliwskiej przechowywanej w szczycieńskiej komendzie zaczęła się w niedzielę 25 stycznia. Dyżurny otrzymał wtedy zgłoszenie dotyczące przypadkowego strzału z broni. Ranne zostało 2-letnie dziecko.  

Jak ustalili policjanci, w jednym z mieszkań w gminie Pasym (województwo warmińsko-mazurskie) doszło do niekontrolowanego strzału z broni myśliwskiej. Broń należała do 51-latka, dziadka postrzelonej dziewczynki.

Do zdarzenia doszło, gdy mężczyzna wrócił z polowania. Dziewczynka została ranna w stopę. Trafiła do szpitala. Konieczna była natychmiastowa operacja. Zabieg trwał półtorej godziny. Lekarze musieli zrekonstruować uszkodzone tkanki stopy.

Broń, z której został postrzelona 2-latka, została zabezpieczona jako materiał dowodowy i była przechowywana w komendzie w Szczytnie. Tę sprawę wyjaśnia prokuratura w Szczytnie. Postępowanie będzie prowadzone w kierunku – podało RMF FM – narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Myśliwi chcą współpracować ze służbami

Swoje stanowisko w tej sprawie opublikował Polski Związek Łowiecki. 

„Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami służb doszło do niekontrolowanego wystrzału z broni należącej do dziadka dziecka, będącego myśliwym z wieloletnim stażem” – RMF FM cytuje oświadczenie PZŁ, który podkreśla, że chce współpracować z organami ścigania, żeby wyjaśnić okoliczności wypadku. 

Sprawą postrzelenia ma się zająć okręgowy rzecznik dyscyplinarny, który „po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne”. 

Jak podała policja, 51-letni myśliwy i dziadek dziecka ma pozwolenie na dwa rodzaje broni. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Podobnie jak matka 2-latki. 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

niewątpliwie 05.02.2026 15:00
Winna policja za drugim razem

jakubek 03.02.2026 17:11
Broń w 100 % była z miejsca zdarzenia w domu przewieziona rozładowana tj. bez amunicji, która także została zabezpieczona. Z ogromnym prawdopodobieństwem to policjant załadował i "bawił" się bronią.

niewątpliwie 03.02.2026 08:06
Przestrzelone.

Ed 01.02.2026 20:38
Czy policja w ogóle sprawdziła stan broni przy przejmowaniu, czy wrzucili ją do szafy „tak jak była”?

strzelba 31.01.2026 15:05
To, że Prokuratura Okręgowa przejmuje sprawę wystrzału na komendzie, świadczy o powadze sytuacji. Mamy tu dwa odrębne zdarzenia: błąd myśliwego i błąd policji. Oba wynikają z tej samej przyczyny – lekceważenia procedur „Cold Gun”. To sprawa, która powinna stać się case study na szkoleniach dla wszystkich służb mundurowych.

Andrzej Tumanowicz ha ha ah 30.01.2026 23:27
te bajki to dla debili ha ha ah samoładująca się broń ha ha ah nabojami coś nieprawdopodobnego ha ha ah

piguła 30.01.2026 22:16
Rekonstrukcja tkanek stopy u dwulatki to proces wieloletni. Dziecko będzie rosło, a bliznowaciejące tkanki mogą powodować trwałe kalectwo. Rodzina powinna już teraz myśleć o pozwie cywilnym wobec dziadka, bo koszty prywatnej rehabilitacji i ewentualnych kolejnych operacji będą ogromne.

Grzegorz 30.01.2026 22:15
Jeden raz to przypadek, ale drugi?

etyk 30.01.2026 20:19
Polski Związek Łowiecki natychmiast odcina się od zdarzenia, ale takie sytuacje rzucają cień na całe środowisko. Jeśli doświadczony myśliwy popełnia tak podstawowy błąd, to rodzi się pytanie o system szkoleń i okresowych badań psychologicznych dla posiadaczy broni. Czy samo „bycie trzeźwym” wystarczy?

Hehe 30.01.2026 22:11
etyk 30.01.2026 20:19
Polski Związek Łowiecki natychmiast odcina się od zdarzenia, ale takie sytuacje rzucają cień na całe środowisko. Jeśli doświadczony myśliwy popełnia tak podstawowy błąd, to rodzi się pytanie o system szkoleń i okresowych badań psychologicznych dla posiadaczy broni. Czy samo „bycie trzeźwym” wystarczy?
Może ktoś się identyfikował jako policjant lub rusznikarz z wcześniejszego naboru dotyczącego osoby ds. obsługi sztucera. Tylko u lewaków broń sama strzela, a u innych strzela z niej osoba, która ją obsługuje. A to jest zasadnicza różnica w interpretacji zdarzenia. Odpowiedzialni powinni przejść przedszkole ponownie. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Staszek 30.01.2026 20:18
Zdrowia życzę dla malutkiej! Stopa to skomplikowana sprawa, miejmy nadzieję, że rehabilitacja pomoże.

psycholog 30.01.2026 15:32
Często przy rutynowych czynnościach czujność policjantów spada. Jeśli broń trafiła na komendę po wystrzale do dziecka, funkcjonariusze mogli założyć, że jest już pusta. To klasyczny błąd poznawczy, który w tym przypadku mógł kosztować życie kolejną osobę. Prokuratura w Olsztynie będzie miała trudny orzech do zgryzienia, oceniając winę swoich kolegów po fachu.

ech 30.01.2026 15:31
Scenariusz jak z kiepskiego filmu. Broń jako dowód rzeczowy strzela w rękach policji... Kompromitacja zabezpieczających.

A. Żmijewski 30.01.2026 15:28
Zasadniczo nadal nie wiadomo pyr pyr czy dwulatka była trzeźwa, i czy milicjańci zabezpieczający tę dwururkę byli trzeźwi pyr pyr

Dasz bur 30.01.2026 14:28
Jak nie wypijesz , to nie zabijesz. . takich mamy tzw. myśliwych.

cha cha 30.01.2026 14:33
Sawaryn opowiadał ci ten wic?

Olga 30.01.2026 15:28
Straszne...

odpowiedzialny 30.01.2026 13:54
Jako osoba z „wieloletnim stażem”, 51-latek musiał znać zasady bezpiecznego obchodzenia się z bronią po polowaniu. Rozładowanie broni przed wejściem do domu to absolutna podstawa. Fakt, że był trzeźwy, paradoksalnie pogarsza jego sytuację – świadomie zlekceważył podstawowe zasady bezpieczeństwa, co doprowadziło do tragedii dziecka.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaMrówka
Reklama
Reklama
Reklama